“Pokazaliśmy filmy, które bardzo trudno zobaczyć”. Wywiad z Mikołajem Jazdonem, dyrektorem festiwalu OFF Cinema

Ponad 200 zgłoszonych propozycji z całego świata i 33 wybrane filmy - to bilans XV. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego OFF Cinema, który zakończył się 20 listopada 2011 w Poznaniu. O wrażeniach, pokazach i publiczności opowiada dyrektor OFF Cinema, Mikołaj Jazdon.

Była to już XV. edycja Festiwalu Filmowego OFF Cinema. Co według Pana było jej najmocniejszą stroną?

Mikołaj Jazdon: Liczna publiczność na pokazach konkursowych w kinie „Muza”. Nie jest wcale tak łatwo zachęcić do oglądania filmów dokumentalnych. Cieszę się, że co roku festiwal cieszy się tak dużym zainteresowaniem poznaniaków.

Sądzę, że widzów przyciąga to, że pokazujemy bardzo interesujące filmy, a do tego takie, które pojawiają się tylko na festiwalach i większości z nich nie można zobaczyć poza nimi. Filmy prezentowane na naszym festiwalu są bardzo różnorodne tematycznie i formalnie. Na tym polega ich siła. Mówią o sprawach ważnym z perspektywy ich autorów, którzy wyraźnie zaznaczają swój pogląd na prezentowany wycinek świata. Do tego są filmy atrakcyjne, intrygujące.

W tym roku zmieniliśmy miejsce festiwalowych pokazów. Dokumenty były wyświetlane w znanym poznaniakom kinie „Muza”. Nie mieliśmy jednak pewności, czy w nowym miejscu filmy z naszego festiwalu spotkają się z równie dużym zainteresowaniem jak wtedy, gdy seanse odbywają się w salach kinowych Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu. Tym bardziej ucieszyłem się widokiem wypełnionej po brzegi sali kinowej podczas pokazów Off Cinema i brawami po każdej projekcji.

Czy współpraca z kinem „Muza” ma zaowocować w przyszłości, czy może zamierzacie Państwo powrócić do organizowania filmowej przestrzeni w CK Zamek?

M.J.: W przyszłym roku znów czekają nas pokazy na zamku. Będziemy jednak dysponowali o wiele większą przestrzenią, bo aż trzema nowoczesnymi salami kinowymi. Planujemy istotnie wzbogacić program festiwalu. Czeka nas zatem więcej projekcji. Będą wreszcie warunki na organizację spotkań z autorami. Planujemy też specjalne wykłady oraz wystawy.

Czy jest Pan zadowolony z publiczności, która odwiedziła festiwal? Czy każdego dnia można było spotkać się z wypełnioną po brzegi salą kinową?

M.J.: Najbardziej oblegane są pokazy konkursowe. Zdarzało się, że brakowało wejściówek na niektóre bloki konkursowe. Jest to dla nas sygnał, że zainteresowanie festiwalem jest duże. Widzowie są bardzo zainteresowani oglądaniem współczesnego kina dokumentalnego. Wielu widzów to studenci, uczniowie szkół. To nie zmienia się od lat. Nie znaczy to jednak, że na sali brakuje widzów w średnim wieku, czy ludzi starszych.

Czy trudno było zgromadzić w jednym miejscu aż cztery wystawy fotografii poświęcone Krzysztofowi Kieślowskiemu?

M.J.: Wystawy te zamówiliśmy przed wieloma miesiącami. Chcieliśmy aby trafiły one do Poznania w roku, w którym przypada 70 rocznica urodzin i 15 rocznica śmierci polskiego reżysera. To chyba jedyny przypadek prezentowania tych czterech wystaw z Muzeum Kinematografii w Łodzi w jednym miejscu i w tym samym czasie. Cieszę się, że uroczystego otwarcia tych wystaw dokonała pani Maria Kieślowska. Pokazaliśmy też kilka filmów Krzysztofa Kieślowskiego wyświetlając je w zamkowej Sali Pod Zegarem z zabytkowych projektorów 35mm.

Po seansach konkursowych prezentowaliśmy w „Muzie” filmy Andrzeja Papuzińskiego. Uważam to za bardzo ważne wydarzenie tegorocznego festiwalu. Jego wizualnym znakiem stał się osobny plakat zaprojektowany przez Waldemara Świerzego. Nigdy dotąd nie mieliśmy tak dużej retrospektywy szefa jury. Przypomnieliśmy twórczość wyjątkowego artysty kina. Pokazaliśmy filmy, które bardzo trudno zobaczyć.

Zaproszenie Andrzeja Papuzińskiego było dla państwa wyzwaniem?

M.J.: Dość długo rozmawialiśmy o tym, w pewnym momencie pojawił się taki pomysł. W zeszłym roku zaprosiliśmy go do Klubu Krótkiego Kina. Wtedy zrodził się pomysł zorganizowania dużej retrospektywy twórczości Andrzeja Papuzińskiego.

Część akademicka jest także bez wątpienia interesującym elementem OFF Cinema. Formuła połączenia pokazów i teoretycznej refleksji z pewnością służy festiwalowi. Czy rzeczywiście w czasie paneli dyskusyjnych rodzą się ciekawe dyskusje dotyczące współczesnych tendencji w dokumentach i szerzej w kinematografii ogólnie?

M.J.: Po raz drugi w historii festiwalu udało nam się zorganizować dużą dwudniową konferencję naukową zatytułowaną „Nowy realizm? – między kinem faktów a kinem fikcji. Tendencje w filmie fabularnym i dokumentalnym pierwszej połowy XXI wieku”. Myślę, że Off Cinema to jedyny festiwal w Polsce, przy którym organizowana jest filmoznawcza konferencja naukowa. Plon konferencji sprzed dwóch lat ukazał się w książce „Zobaczyć siebie” dostępnej bezpłatnie, w wersji elektronicznej, na naszej stronie festiwalowej.

W tym roku podjęliśmy próbę zaproszenia na konferencję nie tylko teoretyków, ale także reżyserów. Nie udało się przyjechać niestety Leszkowi Dawidowi, gdyż promuje obecnie swój film „Ki”. Przyjechała jednak pani Maria Zmarz-Koczanowicz, dokumentalistka, która w ubiegłym roku przewodniczyła jury festiwalu. Cieszę się, że konferencja obfitowała w gorące dyskusje i rozmowy. Mam nadzieję, że znajdzie to odbicie w książce, którą planujemy wydać. W przyszłości będziemy dążyli do tego, żeby jeszcze bardziej konfrontować widzenie dokumentu oczami ludzi, którzy podejmują refleksję w wymiarze akademickim z profesjonalistami – reżyserami, producentami, operatorami.

Authors
Tags , , , , , ,

Related posts

Top